Obiecana. Wymarzona. Wyśniona. Wyczekana. Jest mój Ludwik XVI (tak, mam świra i nazwałam swoją toaletkę).
Ludwik XVI, a bo wygląda jak właśnie z tego okresu. Moja mała francuzeczka! Raczej francuzik hi hi :)
Całość drewniana. Taborecik pokryty skórą. Przy skręcaniu mogłabym się przyczepić co do jej wykonania i sposobu w jaki sposób są przykręcone wkręty (oj ktoś się nie postarał), ale oddam toaletkę w ręce męża i zrobi tak, aby była stabilniejsza.
Claudia oczywiście musiała być na zdjęciach. Ile razy ją przeganiałam to zaraz na czworaka musiała być w kadrze i wszystko sprawdzić :).
Wkręty po bokach lustra są do jego regulacji, tzn możemy ustawić lustro pod jakim tylko chcemy kątem.
Te rzeźbienia, i nóżki ahhh budzę się rano i z ogroooomną przyjemnością wykonuję makijaż.
W środku szufladki są wyłożone ciemnym śliwkowym materiałem. Zdjęcia robiłam jeszcze przed wsadzeniem wszystkich kosmetyków, ale podejrzewam, że i taki post również powstanie jak tylko się zorganizuję na 'stanowisku pracy malarza' ;)
Rzut okiem na pufkę.
Zaraz po skręcaniu w dobrym bojowym nastroju ruszyłam na trening. Jeszcze tylko opalona skóra mi do szczęścia potrzebna :)
Pozdrawiam
j