Chodzi za mną już od kilku dni i zostawić w spokoju nie może. Oglądam blogi, piękne zdjęcia, ujęcia. Chwile zatrzymane. Nie rozmazane, z soczystymi kolorami. Żywe. Ja też tak chcę! Czemu tego nie zrobiłam wcześniej?
Już miałam taki pomysł - ot kupię lustrzankę, ale jej gabaryty i obsługa skutecznie mnie zniechęcały. O cenie nie wspomnę...
Jednak stwierdziłam, że przecież ja lubię robić zdjęcia. Lubię ładnie ustawiać, łapać światło, a swoim aparatem kompaktowym to pożal się Boże.
Parę lat temu, będąc w związku, mój były chłopak właśnie mocno się wkręcił w pstrykanie zdjęć lustrzanką. Tak bardzo się w to wkręcił, żę dziś kiedy od czasu do czasu widzę jego ujęcia to za każdym razem mówię WOW, zarazem pukając się w czoło, że miałam okazję spróbować i się nauczyć zamiast robić za modelkę.
No nic, przyszedł czas (no może jeszcze nie teraz bo są inne wydatki), aby spojrzeć na rynek lustrzanek i coś wybrać. Nie chcę nic skomplikowanego. Ot najprostsza lustrzanka (lub też coś lustrzanko-podobnego, co da mi gwarancję takiej jakości zdjęć co lustrzanka) dla amatorów.
W internecie 'mówią' Nikon. Ja sama do Nikona jestem przekonana, a konkretniej do Nikon D90.
Może nie jest najprostszy, ale ma całe mnóstwo pozytywnych recenzji.
Czytałam też o Sony Alpha? ale podobno to jakaś pomyłka. Nie wiem.
