Showing posts with label homedics. Show all posts
Showing posts with label homedics. Show all posts

2/20/2013

Domowy masażysta

Chyba każda mama wie, co to ból pleców. W końcu nasze maleństwa są na naszych rękach po kilkanaście jak nie kilkadziesiąt razy dziennie. Same też na te ręce nie wskakują - to my musimy się po nie schylić. 
U mnie dokuczliwy ból pleców zaczął się jakiś miesiąc po porodzie. Na początku kiedy to Claudia ważyła 3,5kg to plecy tego tak nie odczuwały, ale teraz gdy waży koło 8kg (jutro idziemy na ważenie) to bez dwóch zdań kręgosłup ma już dość.
Mąż również narzeka na plecy, ale to z innych powodów. W końcu jakieś 2 tyg. temu zdecydowaliśmy się, że 'zamówimy' sobie masażystę do domu i będziemy mieli miły wieczór. Na planach się skończyło. Na głowie mamy teraz urządzanie domu i w weekend pojechaliśmy oglądać lodówki. Przy wyjściu ze sklepu mówię - 'Patrz, siadaj! To Ci wymasuje plecy.' No i wsiąkliśmy.
Oto masażer HoMedics.

Jak tylko usiedliśmy i wypróbowaliśmy to nie chcieliśmy wychodzić. Ja na początku byłam sceptyczna ze względu na cenę (£249.99), jednak mąż się uparł i teraz mu za to dziękuję :)
Masażer posiada 14 programów masowania za pomocą 4 świecących kuleczek.


Kuleczki masują wzdłuż kręgosłupa jak też i w stylu Shiatsu (robią małe kółeczka).
Mamy również opcję podgrzewania - kuleczki się nagrzewają, a wiadomo, że ciepło rozluźnia mięśnie.
Możemy ustawić sobie masowanie na konkretne partie pleców. Masażer wyłącza się automatycznie po 15 minutach. 
Poniżej pilot.

Dodatkową opcją są również wibracje w siedzeniu (z których w ogóle nie korzystamy).
Po tygodniu użytkowania stwierdzam, że zakup to był strzał w 10. Sama sesja u masażysty w Londynie kosztuje średnio £40.00, także nasz masażer nie wydaje się być taki drogi. 
Wiem, że co ręce ludzkie to nie to co kulki w jakimś siedzeniu, ale oboje czujemy się lepiej po takiej 15 minutowej sesji :)





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...